Jogger | fenek@chrome.pl

 

11 listopada 2008, 02:40:24

Sen i pobudki

W końcu udało mi się zebrać do napisania kolejnego artykułu. Długa przerwa była spowodowana przede wszystkim lenistwem, a także szkołą i brakiem czasu.:)

Dziś będzie o spaniu. A mianowicie jak spać i wstawać, żeby spać krótko, a jak najlepiej przy tym odpocząć.

Długość snu

Przede wszystkim długość snu. Najczęściej słyszy się o przepisowych ośmiu godzinach snu. Tymczasem mało kto może sobie pozwolić na poświęcenie na sen tylu godzin. I tutaj Was pocieszę - wcale nie trzeba się twardo trzymać tych ośmiu godzin, a spanie z zegarkiem w ręku akurat takiego czasu wcale nam nie wyjdzie na dobre, a wręcz przeciwnie.

Najważniejsze, by zrozumieć, że sen odbywa się w półtoragodzinnych cyklach. Jak to dokładnie wygląda, to nie wiem, ale z pewnością bez najmniejszego problemu znajdziecie mnóstwo informacji na ten temat w sieci, wcale nie szukając zbyt długo. Nas w każdym razie interesuje tylko tyle, że koniec takiego cyklu jest najlepszym momentem na bezstresową i łatwą pobudkę. Gdy trafimy w dobry moment, wyjdziemy ze snu naturalnie, z bardzo lekkim tylko przeskokiem między snem a jawą, gdy będziemy i tak już prawie wybudzeni.

Co to oznacza w praktyce? Powinniśmy dobierać czas snu, tak, by był wielokrotnością tych 90 minut. Najoptymalniejszym czasem, przynajmniej według autora strony http://besmart.pl jest czas 6 godzin. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy spali np. 7,5 h, lub, gdy wyjątkowo nie mamy czasu to 4,5 h. Jeśli będziemy się trzymać tej zasady, pobudki będą mało uciążliwe, a my będziemy się budzić wypoczęci i pełni energii do życia.

Niestety, a może i stety, powinniśmy się trzymać tej zasady także w weekendy. Wiem, że bardzo trudno się zmusić do wczesnej pobudki w sobotę, gdy możemy słodko poleżeć do 12, ale jeśli wstaniemy wcześniej, będziemy mieli więcej czasu do bardziej konstruktywnego odpoczynku:) I co najważniejsze, pozwoli nam to wyrobić sobie nawyk wczesnego wstawania. Codzienne nawyki i przyzwyczajenia wyrabiają się około miesiąca, więc po jakiś czterech tygodniach takiego wstawania, będziemy to robili niemal automatycznie, nie zmuszając się do tego zbytnio.

Warto dodać, że 90 minut nie jest dokładną długością cyklu dla danej osoby. Mogą się zdarzać odchylenia, zwykle do 5 - 10 minut. Naszą standardową długość cyklu możemy sprawdzić kładąc się spać bez budzika. Zapisujemy godzinę naturalnej pobudki, dzielimy to na cykle i sprawdzamy ile mniej więcej wyjdzie minut na jeden cykl.

Pobudka

Jak powinna wyglądać sama pobudka? Powinna być sprawna i szybka. Budzimy się, krótko (!) przeciągamy i sprawnie (choć nie zbyt gwałtownie, bo to może zaowocować zawrotami głowy, lub nawet omdleniem) siadamy i wstajemy. Dobrym rozwiązaniem będzie dodanie uśmiechu (patrz poprzedni artykuł) w celu rozpoczęcia dnia w dobrym humorze. Dobrze jest troszkę się rozruszać. I nie mówię tu o jakiś wielkich ćwiczeniach (choć pewnie były by one dobre i wskazane), tylko po prostu trzy skłony, trzy przysiady i już znacznie bardziej rozbudzeni jesteśmy. Ochlapanie twarzy zimną wodą również pomaga. Ogólnie większość domowych sposobów będzie dobra, byle by pod żadnym pozorem nie powrócić do łóżka.:)

Dwa budziki

O systemie dwóch budzików chyba ktoś ostatnio pisał na Joggerach. Ale jeszcze przypomnę na czym to polega.

Wiadomo, że czasem nie jest łatwo utrafić idealnie w moment, kiedy cykl snu się kończy. Po pierwsze nie zawsze tyle samo czasu poświęcamy na samo zasypianie, poza tym zawsze jakieś drobne niezgodności pojawiają się w związku z różnymi długościami cyklu u każdej osoby. No i też ciężko kłaść się z zegarkiem w ręku, przeznaczając na czas zaśnięcia x minut, etc. Tutaj przychodzi nam na pomoc właśnie system dwóch budzików.

Pod koniec każdego cyklu, w momencie najlepszym do obudzenia, sen jest najlżejszy i bardzo łatwo się w nim obudzić, wystarczy cichy dźwięk, mocniejsze słońce padające na łóżko, itp. Można to wykorzystać, nastawiając dwa budziki.

Pierwszy budzik powinien być bardzo cichy (najlepsze jest radio, które możemy nastawić na uruchomienie o danej godzinie, ale cichutki budzik w zegarku ręcznym też powinien być dobry). Powinien być taki, by normalnie nas nie obudził z głębokiego snu, ale by wystarczył do wybudzenia nas z najlżejszej fazy, do czego nie potrzeba zbyt głośnego dźwięku. Nastawiamy go na pół godziny przed ostatecznym terminem przebudzenia. Np. 7:30. Drugi budzik nastawiamy na normalną, standardową porę budzenia, w naszym przykładzie na 8:00, i powinien być on na tyle głośny, by obudził nas bez żadnych problemów.

Teraz, jeśli koniec cyklu wypadnie podczas dzwonienia cichego budzika, obudzimy się dokładnie wtedy, kiedy będziemy mieli najlepsze ku temu predyspozycje i najłatwiej będzie nam wstać. Jeśli akurat przez całe to pół godziny będziemy w głębszej fazie snu, lub budzik okaże się zbyt cichy, to drugi budzik uchroni nas przed zaspaniem do szkoły/pracy. Ale dobrze się postarać rozplanować sen tak, by koniec cyklu przypadał mniej więcej na okres dzwonienia cichego budzika.

Dzięki systemowi dwóch budzików nie będziemy musieli się zbytnio martwić dokładnym planowaniem czasu snu i będziemy mieli pewność, że budzimy się w najlepszej ku temu porze.

Osoby głębiej zainteresowane tematem odsyłam do stron http://2minuty.pl i http://besmart.pl . Zwłaszcza na drugiej stronie kwestia snu, pobudek i drzemek jest poruszana bardzo dokładnie i dogłębnie omawiana.